BOMBA na „Dzień dobry?”

Jak można zrobić bombę w domu? To ostatni hit w necie. Młodzi ludzie wpadają na taki głupi pomysł. Pytanie tylko, skąd mają takie wariackie pomysły i z jakiego powodu próbują wybudować takie „ustrojstwo”. No, można się nieźle wystraszyć myśląc, że za ścianą czasami czyha na nas niebezpieczeństwo, a my tu jako opiekunowie pracujemy przy jakiejś babci, czy dziadku.. No sami ludzie powiedzcie, czy nie mam racji? Jak mówi mój serdeczny kolega: „Normalnie można tak pier…olca dostać!”. A nie jest to zwyczajny człowiek, tylko były policjant, który zawsze mnie uczył, żeby na siebie uważać i ciągle być czujnym. Ale chyba mi to nie grozi, bo mam samych starszych sąsiadów i nie sądzę, by oni byli zdolni mnie wysadzić w powietrze…

Proś o wsparcie…

Zdarza się, że potrzebujesz pomocy i chodzi o coś. Zależy  tylko, czy  umiesz się połączyć, czy dasz najlepszy sygnał, bo potrzebujesz czegokolwiek dla siebie. Mnie zdarzyło się tylko jeden raz,ale jazda była przednia, na dodatek szpitalna. Podziękowałam dziewczynce , która mi pomogła, bo matka nie dawała sobie rady z internetem. Młoda zrobiła dla mnie wyczyn i dostałam wszelkie informacje, żeby wydostać się z Niemiec po szpitalu do Polski, ponieważ zaliczyłam OIOM. No tak się zdarzyło, ale opiekę miałam wspaniałą i dzisiaj muszę serdecznie podziękować kochanym paniom pielęgniarkom, ponieważ dbały o mnie dzień i noc. Panie,(o dziwo, Niemki!) nawet budziły mnie w nocy i pytały, czy wszystko w porządku? Szok!

Szkoda, że wśród nich była Polka i właśnie ona zachowywała się dla mnie obco. Byłam przez nią traktowana, jak najgorsze Cóś na odstrzał. Tak się nie robi, bo ja tak nie umiem i nie jestem zwierzęciem w lesie.

Telewizornia mile wskazana

Jest tak, że starsi notorycznie oglądają tv, bo uważają, że są na bieżąco. Ale ile można oglądać ADR lub ZDF na niemieckich stacjach. Dla mnie osobiście jest rybka, ale z nimi siedzieć i ciągle to samo, to już za dużo. Musiałam uciekać to niby do toalety, albo sprawdzić, czy pranie się wyprało, albo je powiesić, czy takie tam bzdety. Najlepiej bywało przed obiadem, ponieważ ja przy garach, a tutaj mi babcia, czy dziadek krzyczą, że leci ich ulubiony serial i musisz koniecznie to obejrzeć razem z nim, bądź z nią, bo ktoś się tam zakochał, a ktoś inny wikłał intrygę i tak w kółko Macieju. Czasami po cichu krzyczałam: Ratujcieeeee!

Maskotka

Maskotki każdy lubi. Ja mam u siebie wielkiego misia i jak przychodzą do mnie dzieci, to się nim bawią. Ma na imię Wacław i mamusie się śmieją, kiedy mówię, że każda kobieta musi mieć swojego, własnego „Wacka”.  Kumacie ludki…

A maskotki są miłe i lubię to słowo. W sumie zawsze przypominają mi stary dowcip:

-Mas kotka?

-Mam, a nawet miauczy…

I co zrobić z dzieciakami, jak mają taką fantazję? Tylko też się pośmiać, ale swoje wiedzieć w podtekście. Ważne tylko, żeby było wesoło i miło.

Wariaci

Słyszałam dzisiaj świetne powiedzenie: Wariat, który mówi do wariata, że jest wariatem, sam jest wariatem. Podobne powiedzenie też jest fajne, ale musicie sobie zobaczyć monolog Mikołaja Grabowskiego na YT. Genialny i często posługuję się nim, bo należy wiedzieć, że ludziska też chcą się pośmiać, no bo kiedy mamy się śmiać jak nie za życia, no nie? Po śmierci to nam to chyba trochę nie wyjdzie. Konia zarżnąć siekierą to także niezłe wariactwo. W końcu siekiera jest do rąbania drewna, przynajmniej tak mówią. I bądź tu normalnym.

Wkurzający delikwent

Nie ma to, jak denerwujący facet. Normalnie można w zasadzie wyjść z siebie i stanąć obok.

W przypadku opieki to kobita ma na „dzień dobry” przechlapane. Szczególnie, jak ma podopiecznego despotę ważącego 100kilo. Weź dziewczyno podnieś i umyj takiego, bo rodzina nie zadbała o opiekę, a Polka ma zapierdziulać jak w fabryce na akord. A ten: browarek co chwila i tylko czekać, jak mu podać leki, choć nam opiekunom w sumie nie wolno, ale cóż zrobić, jak człek potrzebuje. Jedzenie ugotować, porządek w domu zrobić, wyprać, wyprasować i ochędożyć to całe tałatajstwo i zrobić zakupy, a facet będzie wiecznie bręczeć, że mu źle i taki nieszczęśliwy. I bądź tu człowieku mądry. Jak tu (kurka podwodna) się zachować i zostać człowiekiem. Kto doradzi, bo czasem można do głowy dostać.

Wariacje na temat opieki

Wariacji można dostać, jak zmiennik nie przekaże nic, co powinno się wiedzieć o Stelli. Raz mi się zdarzyło, że chciałam moją zmienniczkę dosłownie udusić.  No kurczę, jak można nie przekazać wiadomości o stanie podopiecznego, tylko powiedzieć, że jest OK. i tyle. Zaraz przypomina mi się film „Zmiennicy”. Z wariatami nigdy nic nie wiadomo. Palma odbija czasem, ale nie powinna w opiece. Ja nie wiem, czy ktoś chce tak pracować, a ja muszę mieć nerwy, bo delikwentka siedzi i haftuje i ma wszystko we włochatej trąbie, a ja zastaję miejsce pracy nieprzygotowane na następcę. No głupie to jest. Nie mam słów. Jest to dla mnie po prostu nieuczciwe wobec zmienniczki.

Na jak długo wyjechać do opieki

Pewnie ci, którzy nie mają doświadczenia w opiece zastanawiają się na jak długo wyjechać do opieki. Ja stosuję taką zasadę, pierwszy raz jadę krótko, tak dokładnie to nie wiem, co mnie może spotkać, zawsze to jest jakaś niewiadoma. Krótko to znaczy około miesiąca, zawsze mogę umowę przedłużyć, ale nigdy dłużej niż dwa miesiące. Tak jest za pierwszym razem. Za drugim i następnym jadę już dłużej, maksimum to 3 miesiące. Takie umowy daje mi firma, pewnie ze względu na to, że tak naprawdę w jednym miejscu możemy pracować do trzech miesięcy. Ja trzymam się tego i maksymalnie właśnie byłam 3 miesiące. Wydaje mi się, że taki okres czasu to i tak długo. Ważne też jest nasze zdrowie psychiczne, tak, żebyśmy mieli jeszcze chęci wrócić na Stellę. Po tych trzech miesiącach czułam się też lekko wyczerpana i z lekka rozdrażniona, tak, że te trzy miechy wystarczą. Pozwólcie zarobić też swoim zmienniczkom. W końcu te zarobione pieniądze też trzeba kiedyś wydać.

Wanda co Niemca nie chciała

Pewnie znacie to przysłowie „Wanda co Niemca nie chciała”. Jak to jest z nami opiekunkami, czy zdarzają się jakieś romanse z Niemcami? To i owo się słyszało, że niektóre Panie romansowały, nawet wychodziły za mąż za seniorów niemieckich, którymi się opiekowały. Zdaje się, że tutaj grały rolę aspekty finansowe. Ja tam twierdzę nie moje piwo i nie komentuje takiego postępowania, ale sama tego nie robię. Praca to praca, a private to private i należy te dwie sprawy oddzielić. Wanda nie jestem, ale Niemca nie chcę i nie zmienię zdania, choćby się świat walił i nie miałabym co do ust włożyć. Może napiszecie swoje doświadczenia z Niemcami, jak to jest w rzeczywistości?

Lepszy opiekun czy opiekunka

Zastanawiacie się, czy do opieki w Niemczech jest lepszy opiekun czy opiekunka? Bez wątpienia opiekun. Dlaczego? Jest bardziej odporny na stres, w większości potrafi więcej i ma więcej tak zwanej krzepy fizycznej. Często sprawdza się w trakcie najcięższej pracy, tam, gdzie kobieta nie może sobie poradzić. Przecież mężczyzna potrafi też ugotować, posprzątać i zaopiekować się podopiecznym. Do tego też ma inne atuty, które nie mają kobiety. Apeluję do firm, zatrudniajcie opiekunów, sprawdzają się w każdej sytuacji i nie jest prawdą, że do opieki tylko kobiety wyjeżdżają. Ja już od kilku lat wyjeżdżam jako opiekun do Niemiec, a teraz jestem na zleceniu, gdzie kobiety nie dawały rady. Tak jest często, facet dużo potrafi i sprawdza się na każdym posterunku.