Jaki wygląd?

W sumie jak mamy wyglądać wyjeżdżając do pracy w Niemczech jako opiekunka lub opiekun? Na pewno musimy wyglądać schludnie i zadbani. Tak przynajmniej ja osobiście myślę. W moim przypadku byłam zawsze ubrana skromnie i miałam zawsze poczucie humoru i tendencje do pomagania innym. Zazwyczaj działo się to w marketach, gdzie robiłam zakupy „na Stellę”. Także na ulicy, gdzie nigdy nie wiadomo, co nas spotka… A spotykamy wielu ludzi i jesteśmy dla nich mili i w tym momencie nie jest ważne, jak wyglądamy tylko co sobą przedstawiamy. Pokazuje nam to stosunek do ludzi oraz kulturę osobistą. To ważne chyba… Jak sądzicie?

Tajnos Agentos

Trzeba na Stelli nie raz udawać agenta specjalnego. Kombinować między rodziną, podopiecznym i nami, czyli opiekunami. Często jest tak, że my mamy swoją politykę opieki w Niemczech, a różnica jest między nami i rodziną. Sami przecież nic nie robią przy chorym, nas zatrudniają i potem wymogi, bo płacą. Jest niby OK., ale nadużycia w pewnym momencie dają o sobie znać i my dostajemy w kość. A tak chyba nie powinno być. Pewnie wtedy robimy swoje dla podopiecznego i sami potem próbujemy koło siebie cokolwiek zrobić, zadbać o siebie i nie pracować po 14 godz/dobę. Układ z rodziną jest jasny: chory ma opiekę, my także mamy trochę czasu dla siebie.

Dzień Murarza

Jest taki 1 dzień w roku, gdzie „walimy tynki”. Czyli w sumie mówiąc Walentynki, dzień zakochanych. Pełno jest wtedy czerwieni, serc i kwiatów. Kto pamięta, ten wie. Będąc opiekunką nie mamy na co liczyć, ale zawsze jest ta nadzieja. O, dziwo, czasami podopieczny mężczyzna wręcza nam kwiatek i to jest naprawdę bardzo przyjemne. Kiedyś tak mi się zdarzyło, bo widocznie mnie bardzo lubił i chciał zrobić mi niespodziankę. Po śniadaniu dostąpiłam tego zaszczytu i powiem szczerze, że dzień był naprawdę piękny. Oczywiście musiałam upiec ciasto i było bardzo miło. Co prawda żona musiała kupić wsio, ale ciasto przebiło wszystko. Nie ma to jak wesoło.

Opieka w Niemczech

Bez względu na to, czy wyjeżdżając do opieki nad ludźmi starszymi, czy dziećmi w Niemczech, to i tak musimy się przygotować i z językiem obcym i z obowiązkami, które będziemy musieli wykonywać. Chyba zasada numer1, to przygotowanie się jak harcerz, albo człowiek z survivalu. Nie wiemy, co nas czeka, czy co nas spotka. Dlatego należy zabierać ze sobą niezbędne rzeczy i wyposażenie potrzebne na wszelki wypadek do teczki podręcznej. Walizka jest do pakowania rzeczy zaś teczka, czy torba, by mieć rzeczy potrzebne w pierwszej chwili. Wiadomo, że tam zawsze jest woda w podróży, kanapka, chusteczki, słodycze, czy soczek. Czyli survival…

Praca w Niemczech

Różne są prace i ludzie, którzy są zainteresowani pracą za granicą. Nie ważne, czy to zbieranie truskawek, winogron, czy praca w ogrodzie, albo jako opiekun ludzi starszych i dzieci. Czasami też zdarzy się, że początkowo mamy jakąś dorywczą, gdzie potem otrzymujemy umowę o pracę i wtedy mamy okazję pracować też legalnie, a firma nam płaci normalną pensję, ubezpieczenie i potem możliwość renty, czy nawet emerytury z innego kraju. I później wracając do kraju na stare lata mamy zupełnie inne pieniążki na starość. Tak czy owak warto w siebie zainwestować i kuć żelazo, póki gorące. W zależności od tego, jaką pracę wybierzemy zawsze warto myśleć na zapas.

Niemcy i my

Różnica między Niemcami a Polakami jest czasami albo problemem, albo jest super. Zależy chyba jak trafimy na człowieka. Będąc opiekunką spotykam różnych ludzi i jedni chcą się tylko dowiedzieć kim jesteś, drudzy pomagają, bo z Polski, a jeszcze inni są tak obojętni i mają nas serdecznie we włochatej trąbie. No przecież nikomu krzywdy nie robimy, a patrzą na nas opiekunów, jak byśmy ich okradali. No kurcze! My się nimi opiekujemy, a oni czasami dają nam popalić poniżając nas na każdym kroku. To niestety nie jest uczciwe. Możemy donieść na policję, że mamy problem i co z tym zrobić, ale jak zawsze zachowujemy spokój i nie robimy problemów.

Opieka i ślub

Mamy przy wyruszaniu do opieki w Niemczech możliwość spotkania kogoś, kto nas ujmie swoją osobą i będziemy chcieli wziąć ślub. Zdarzyło mi się także, że moja przyjaciółka poznała pewnego człowieczka, Niemca i im się zachciało ślubować. Na początku śmiałyśmy się obie, czy to ma sens? W końcu okazało się, że to prawda i że będzie to w naszej miejscowości w Polsce. Tak, że ślub cywilny był u nas, ale kościelny już w Niemczech. I jakoś tak wyszło, że wkrótce narodziła się pierwsza córka, a ja byłam pierwsza kiedy był zrobiony test na ciążę. Kibicowałam ile można było. Po latach rozmawiałam z nią, tak przy kawie i jej o tym opowiadałam. Była zaskoczona. I tak się pracuje na różnych polach działania.

Wieś

Wakacje dla dzieci, to fajna rzecz i dobrze, że na wsi. Mamy nas posyłały na tydzień i człowiek, jako dziecko się uczył wstawać rano i działać, jak domownicy opiekujący się dobytkiem i zwierzakami do wychowu. Ja np. opiekowałam się królikami, które miał dziadek i sprawiało mi to dziką frajdę. Donoszona koniczyna z łąki w koszyczku lub marchewka od sąsiada sprawiały, że zwierzaki rosły jak na drożdżach, a potem po uboju sąsiedzi dostawali zwierzaka w podzięce za pomoc w hodowli. Babcia przygotowywała wtedy takiego królika dla całej rodziny i osób zaproszonych. Było to naprawdę wielkie święto w środku tygodnia. Tego już chyba nie ma, ale wspomnienia zostają.

Galareta

Jak się jedzie na Stellę pierwszy raz, to człowiek faktycznie trzęsie się jak galareta i ciągle zastanawia się jak to będzie, czy ludzie na miejscu będą dla nas łaskawi i przychylni i czy nam pomogą pracować jak wymagają? I tutaj jest problem, bo mamy pracować jako opiekunki, ale musimy poznać realia życia na miejscu i sposobu życia. Trzeba także poznać styl życia podopiecznych na miejscu. Nie wiemy przecież, co zastaniemy, jakich poznamy sąsiadów, gdzie można zrobić zakupy do domu i inne rzeczy? Zawsze jest ogromny dla nas problem na „dzień dobry”. Nikt niestety nas się nie pyta, czy czujemy się dobrze i czy damy radę w pracy? No tak jest….

Żarówa

Świecić zawsze można, chociaż lepiej by było pozytywnie. I tak w zasadzie chyba jest  najlepiej. Zawsze mnie śmieszy jedno, jak widzę żarówki OSRAM. To chyba idealna opieka dla much i innych stworzeń, łącznie z kurzem. Osrane to wtedy jest dokładnie i musimy zadbać o czystość. Oczywiście czyścimy i potem jest i światłość i żarówa czysta. W sumie to chyba my mamy w życiu świecić jak właśnie te żarówy. Powinniśmy zawsze być człowiekiem „świecącym” uczciwością, dobrym słowem dla innych i swoją postawą. Jakoś zdarza nam się, że jesteśmy zmęczeni i rozkojarzeni, ale kiedy się kogoś spotka, to zaraz jakoś nam się udziela i zapala się lampka w głowie i robimy, co należy.