Ciastko i podopieczni

Wiadomo, że popołudnie to pora na kawę i jakieś ciacho. Starsi lubią takie codzienne „święta”, bo czują się rozpieszczani i docenieni, jako ludzie, którzy jeszcze coś znaczą i czymś sobą oferują. Jest to z jednej strony fajne, aczkolwiek się zdarza, że podczas rozmowy przy ciastku wychodzą ich kłopoty codzienne i wiemy w jakim kierunku podążać, kiedy mamy pomóc i zrobić, co dla nich najlepsze. Taka kawusia chyba pozwala na rozpoznanie naszej pracy za granicą, a nawet w naszych rodzinach, kiedy tak się zdarzy. Obserwacja i rozmowa to chyba najlepszy sposób na naszych milusińskich staruszków i czy nie mam tu racji?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *