Zapach człowieka

Zapach ludzi to zawsze kwestia tego, co jemy i tego w jakich warunkach pracujemy. Pracując w Niemczech możemy się spodziewać, że ktoś nas może nieźle rozszyfrować, bo będziemy pachnieć środkami dezynfekcyjnymi lub lekami podawanymi dla podopiecznych. Także jest tak, że oddech nas zdradza, bądź mamy i tak specyficzny zapach (np. zdechłej ryby) i robimy wszystko, by tego uniknąć. Tylko nie wiadomo, czy perfumy pomogą, bo możemy być na nie uczuleni i np. wzmocnić objawy astmy. Nie wygląda to pięknie, ale sprawia to niezłe problemy i daje w życiu popalić. Ciężko jest żyć z taką przypadłością. Nota bene może to być choroba i jak najszybciej trzeba to sprawdzić. Tak myślę.

Sądy w Polsce

Sądy w Polsce mają różne orzeczenia i sprawy także są różne. Na przykład alimenty dla dziecka studiującego. Zdarza się przecież, że dzieciak studiuje i zamieszkuje w wynajętym mieszkaniu przez matkę i nagle mama stwierdza, iż powinien sam to opłacać, bo matka stwierdziła, że jej nie stać. No to dla mnie jest kompletnie niezrozumiałe. Jak może matka mieć taką opiekę nad własnym synem czy córką? Ciekawa jestem, jak to wygląda w Niemczech? Na pewno ocena bywa inna i sąd ostatecznie daje inny wyrok. Bo jak w końcu dziecku odmówić studiowania, skoro samo chciało i matka też, i jak można tak zrobić, żeby nagle odciąć je od np. opłacania stancji, czy jedzenia?!

Mateusz ojciec

Detektyw w akcji, ale dobrze mu idzie. Fabuła filmu jest bardzo przystępnie napisana i przede wszystkim i wesoła i z dobrą akcją. Można obejrzeć dobry, lekki film i nawet się trochę pośmiać. Czasami wartka akcja i dobry żart dają nam relaks umysłowy i w sumie wypoczynek.

W Niemczech oglądałam niemiecki kryminał i po latach obejrzeć to mogę po polsku, ale dobrze, że u nas jest lektor, a nie dubbing. Zawsze w zasadzie można się przy okazji nauczyć choć trochę języka obcego. Pamiętam, jak jako młoda osoba słuchałam listy przebojów w sobotę, a potem „Teatrzyk Zielone Oko” jako słuchowisko. Jak ja do tego tęsknię, ale telewizornia zrobiła swoje.

Faceci na Stelli

Faktycznie faceci, jako opiekuni, to wiodą niezłe życie na Stelli. Mają w zasadzie o wiele mniej pracy, jak my kobiety. Gotują z gotowców, nie muszą piec ciasta, piorą kolory z białymi rzeczami i się zupełnie nie przejmują. A żeby było lepiej, to mówią, że kobietom to łatwiej.

A tak, łatwiej. Jako opiekunki, to mamy dwa razy tyle obowiązków jak oni i jesteśmy bardziej rozliczane, a do tego kontrola surowsza przez rodzinę i nie ma zmiłuj się. Jak to bywa to faceci leżą i siedzą na kompie, a my dopiero wieczorem na skypie gadając z bliskimi. Niesprawiedliwość boska!

Kobieta i ciuchy

Opiekunki, jak wyjadą na Stellę i mają możliwość skorzystania ze sklepów, to polują. Są nie raz takimi myśliwymi, że jakby je wypuścić do lasu, to nawet wyniuchały by kieckę, albo buty spod mchu, no nie? Wiadomo, wyższa jakość, mała cena i co? Kobiety już takie są.

Miałam kiedyś zmienniczkę, która to uwielbiała i co rusz coś tam ryła w tych ciuchach i żeby było śmieszniej, to także dokupiła drugą walizkę, bo tych rzeczy było mnóstwo. Naśmiałam się solennie. Dobrze, że jechała małym busikiem takim „od domu do domu” i pewnie dlatego zaszalała. Nawet mnie się skapnął ciuch. No no…

Ciasto ze śliwkami

Lubię piec i nie ukrywam, że placek drożdżowy ze śliwkami wychodzi mi najlepiej. Teraz jest sezon, więc jak mam możliwość na Stelli coś stworzyć, to akurat to, a smakowało przednie. Muszę przyznać też, że pewnego razu z sympatii zabrałam puszkę masy makowej z domu i zawiozłam do Niemiec. Tam zaś zrobiłam nasze polskie „makiełki”. Śmiesznie to wyglądało, bo nikt tego nie znał, a wciągał na maksa. I takim sposobem można zaskarbić sobie przychylność podopiecznego i całej jego rodziny. Wychodzi na to, że zdarza się nam zrobić coś, co poprawi humor i uczyni wszystkich szczęśliwymi ludźmi i da im radość i zadowolenie, a i kontakt jest lepszy.

Nalepiok i obijanie się

Kiedyś obejrzałam sobie monolog pt.”Nalepioki” i stwierdziłam, że w sumie chłopy takie są. Najlepiej, jakby mogli siedzieć, albo leżeć i w zasadzie nic nie robić. Zimą zaś leżeć na piecu i się grzać, jak nalepiok na zapiecku. Jak to w sumie jest, to nie wiem, ale znam narwańców, co mają chyba jakieś turbo w sobie i jadą z robotą, jak małe motorki. Są to w praktyce wyjątki, ale w końcu wyjątek potwierdza regułę, no nie? I co tu w takim położeniu zrobić? Ja zawsze mówię: Gonić, gonić, gonić i niech w końcu się ruszą, bo ich z miejsca nie widać!

Demencja starcza

Zapominanie się, to niby normalne, ale być w tym wszystkim nieświadomym, to naprawdę ciężka sprawa. Możemy tylko coś tam pomóc, ale przede wszystkim starać się zachowywać spokojnie i cały czas uważać na człowieka. Nie jest to takie piękne. W szczególności pracy w Niemczech. Zresztą co tu dużo mówić, w tym momencie jesteśmy zdani na siebie i wcale łatwo nie jest. Często nie wytrzymujemy presji, bo rodzina wymaga(ze względu na wygodę a i to, że łaskawie płacą), a my jesteśmy praktycznie zmuszeni pracować 24 godz. na dobę wiedząc, że robią nas w przysłowiowe „bambuko”. No powiedzcie sami, czy to nam się w ogóle opłaca?

Filmy na Stelli

Filmy sobie oglądamy w Niemczech wraz z podopiecznym lub sami w naszym pokoju. I trzeba tylko poszukać, czego nam brak? Ja to jestem trochę kryminalna i lubię takie rzeczy oglądać, albo (co może głupie, ale odstresowujące w pracy) niemieckie bajki. Szczególnie na pauzie, jak nie mogę spać, bo pomimo to i tak trzeba pilnować. Często wrzucam też sobie „Arschlog”a ( Wernera), bo chcę się pośmiać, a akurat jest coś śmiesznego, co lubię, a jednocześnie uczę się języka. Podoba mi się, jak on mówi:”Meine Damen und Herren..” i jest niezły mecz na targowisku, lub jak słyszę:”Werner!!!! Meine Rosen sind da!”. Po prostu można się śmiać do rozpuku!!!! Polecam!!!

Ale to już…

Tak jakby coś było, wspominać jest fajnie i zastanawiam się, jak to będzie to następne, nowe zlecenie? Zawsze jest stres i nie wiadomo, gdzie się trafi i czy poprzednia zmienniczka nie wyczynia jakichś cudów? Bo człowieku nigdy nie wiesz, co zastaniesz na miejscu? Mam tendencje, że wchodzę na miejsce i od razu wiem o co chodzi. Zdarza mi się także, że niestety ogarnę już praktycznie na samym początku całą sytuację rozpakowując się. Porządek, lodówka, podopieczne stworzenie i moje obowiązki. Trochę to uciążliwe, lecz jak tego nie poznam, to różnie może być z pracą i rodziną podopiecznego, czy podopiecznej. Bardzo takie podejście pomaga.