Praca i spotykani

W Niemczech spotykamy różne narodowości ludzi i obserwujemy, jak żyją, jakie mają poglądy, ale zawsze człowiek pozostaje człowiekiem i po tym, jak się zachowuje możemy wywnioskować, czy warto z nim mieć jakikolwiek kontakt, czy nie. Pracujemy i także wykonujemy czynności, jak we własnym domu. Dlatego też ważne chyba jest poznanie sąsiadów, z którymi się spotykamy na co dzień i innych ludzi, z którymi mamy kontakt np. w sklepie, czy nawet na ulicy. Nigdy nie wiemy, co nam się przydarzy i czy poznamy dzisiaj kogoś, kto będzie dla nas miły i się nawet zaprzyjaźnimy w szczególny sposób. Jest fajnie spotykać miłych ludzi będąc opiekunką.

Złodziejaszki w pracy

OK. Jak coś dostaniemy od podopiecznych w prezencie, to jest w porządku i zawsze można zapytać się, czy aby na pewno, czy jak? Gorzej, jak rodzina stwierdzi, że ukradliśmy coś z domu. Jeśli chory nie ma demencji, to przyzna nam rację. Gorzej jest gdy się zapomniał i stwierdził, że to nie jest prawdą. Być może warto w takich momentach mieć włączony dyktafon, by mieć namacalny dowód, że coś dostaliśmy. A dostajemy w zasadzie takie małe co nieco, nie stanowiące praktycznie żadnej wartości. Co tu w tym momencie zrobić? Oddać i koniec. Ale są tacy, co naprawdę niby to jadą do pracy, kradną i zostawiają chorego samego. Przykre.

Więzienie a Stella

Jako opiekuni trafiamy czasem do pracy, gdzie czujemy się, jak w więzieniu. Notorycznie kontrolowani przez rodzinę, której się nic nie podoba i oczywiście wieczne niezadowolenie osobą, którą się opiekujemy. To jest jakaś paranoja. Ale niestety, kontrakt jest kontraktem, tylko z firmy nikt nam nie powiedział, że będzie tak źle i najchętniej byśmy stamtąd uciekli. Kiedyś zmienniczka mi opowiadała, że takie więzienie miała i po prostu uciekła zostawiając tylko SMS-a do rodziny, że jej już nie ma i także, że muszą sami się zaopiekować delikwentką. Mówiła także, iż rodzina była bardzo bogata i praktycznie chciała chciała wyrobnika, a nie pracownika. Masakra.

Pięciobój nowoczesny

Opieka daje nam czas na sport i zaczynamy ostro z pięciobojem nowoczesnym dla opiekunów.  Dyscypliny są ostre i kto to wytrzyma, ten wygrywa.

-Pierwszą jest wstać z łóżka, chociaż chce się jeszcze trochę pospać.

-Druga, to trzeba zjeść śniadanie, by mieć siłę na cały dzień.

-Trzecia, to umyć podopiecznego i rano i wieczorem + mycie protezy.

-Czwarta, przygotować dla niego posiłki przez cały dzień .

-Piąta, to to wszystko wytrzymać.

I wychodzi na to, że taki pięciobój jest normalnie niezłą jazdą bez trzymanki i trochę męczącą po powrocie do domu. Potem śpimy po 14 godz. na dobę przez pierwszy dzień. Niestety ten sport uprawiamy…

Praca a choroba

Nie tylko starsi chorują. Ale trzeba się nimi opiekować i pomagać, bo jesteśmy w końcu niby w pracy, ale wiemy, że ludzie starsi są dla nas ważni. Trochę gorzej jest, kiedy to my zachorujemy i zaczyna się wtedy problem. Bo jak np. wstać, kiedy się ma gorączkę i człowiek w zasadzie normalnie nie ma sił do pracy? Teraz mamy okres, kiedy właśnie możemy coś łapnąć, bo już jesień. Co wtedy? Wiadomo, że witaminy i inne rzeczy należy zabierać ze sobą. Także nasze leki, które normalnie przyjmujemy codziennie. Co do podstaw, to witaminy powinno się brać w trakcie śniadania, resztę w zależności, co piszą w ulotkach.

Rośliny doniczkowe

Doniczkowe kwiatki są fajne, ale wiadomo, że trzeba się nimi też opiekować, bo starzeją się też jak ludzie starsi i później jeszcze bardziej musimy zwracać na nie uwagę. Wiadomo, chcemy pomóc i co się robi? Wiadomo, nowa ziemia, przesadzanie, większa doniczka i…..lecimy z robotą. Następnie czekamy na efekty i sprawdzamy, czy nam się udało i kwiatek sobie radzi. Jeśli jesteśmy facetami, to patrzmy na nie, jak na kobiety i do nich mówmy często.  Kobiety mogą myśleć podobnie, ale chyba czulej się odzywają do swoich kwiatków, bez względu  na to czy mówią, czy nie. Choć ja uważam, że jednak rośliny rozmawiają.

Psychopaci w opiece

Nie zawsze myślimy, że mamy przy sobie dobrego opiekuna. Jest zaufanie, ponieważ mamy pewność, że mamy dobrego człowieka koło siebie. Niestety czasami możemy mieć jakiegoś psychopatę, który okazuje się, że ma jakiś plan i go powolutku realizuje. Jeżeli odbieramy takie wrażenie, należy powiadomić chyba jakieś służby, aby zapobiec nieszczęściu i samemu o siebie zadbać. No przecież to można przypłacić własnym życiem, tylko trzeba uważnie obserwować i zobaczyć, jakie ktoś ma zamiary i zachować spokój, bo przez to możemy widzieć więcej i inaczej potem jest. Zdarza się, że myślimy dobrze, ale ktoś chce nami manipulować. Uważajcie i nie dajcie się wmanipulować, choćby to miało kosztować wasze nerwy.

Efekty specjalne

W zależności, jak mamy w pracy także mamy do czynienia z efektami specjalnymi. Jak w filmie. Możemy mieć do czynienia z ludźmi, którzy robią rzeczy dla nas niezrozumiałe. Szczególnie, gdy mamy takiego „aniołka” z demencją i jesteśmy agentami do zadań specjalnych. Musimy wtedy reagować i zachowywać się nawet w inny sposób, a jeżeli byśmy chcieli. To wtedy przychodzi nam do głowy naprawdę wykorzystanie efektów specjalnych w opiece. Mamy ochotę na podłożenie bomby pod łóżko lub wykorzystanie innych wersji. Tak można żartować, ale nie zawsze jest tak wesoło i nie zawsze dajemy sobie radę. I to chyba nazywa się efekty specjalne w pracy. Nie dajcie się wrobić!

Ciastko i podopieczni

Wiadomo, że popołudnie to pora na kawę i jakieś ciacho. Starsi lubią takie codzienne „święta”, bo czują się rozpieszczani i docenieni, jako ludzie, którzy jeszcze coś znaczą i czymś sobą oferują. Jest to z jednej strony fajne, aczkolwiek się zdarza, że podczas rozmowy przy ciastku wychodzą ich kłopoty codzienne i wiemy w jakim kierunku podążać, kiedy mamy pomóc i zrobić, co dla nich najlepsze. Taka kawusia chyba pozwala na rozpoznanie naszej pracy za granicą, a nawet w naszych rodzinach, kiedy tak się zdarzy. Obserwacja i rozmowa to chyba najlepszy sposób na naszych milusińskich staruszków i czy nie mam tu racji?

Kwiaty i opieka

No nad kwiatkami w doniczkach trzeba się nieźle nagłowić. Ja z nimi rozmawiam i wiem, kiedy kłamią, a kiedy chcą coś powiedzieć. Jest to bardzo ciekawe doświadczenie. Nigdy nie myślałam, że rośliny mogą tak funkcjonować, jak ludzie. A jednak tak chyba jest, bo jak gadam do doniczki, to kwiatek odpowiada na słowa. W zasadzie taka opieka nad kwiatkami jest może i śmieszna, ale uczy nas pokory i zajmowania się roślinami jak ludźmi i w sumie bardzo mi się podoba. Bo jak to wytłumaczyć, że akurat kwiatek krzyczy, że trzeba go podlać, czy jak ma za mokro, to odlać wodę? No normalnie nie do wiary!