Śliwki w czekoladzie

I co tu zrobić, kiedy podopieczny ma obstrukcję, a lubi czekoladę. No niestety musimy się poddać partyzantce i kombinować, ile fabryka dała. Tak wymyśliłam kupowanie śliwek w czekoladzie. Przemyt tych owoców na lepsze trawienie zakończyło się sukcesem. Chory lubił je jeść, a przez to jadł także śliwki i w zasadzie miał 2 w jednym, i czekoladę i śliwki. Ja nie miałam problemu, a delikwent przynajmniej się nie męczył. I w sumie wszystko było w porządku. Jak my musimy kombinować, będąc opiekunami, to normalnie się w głowie nie mieści. Także dobrze jeśli „ktosiek” w ogóle lubi śliwki. Na szczęście dostępne w sklepie praktycznie cały rok w Niemczech…

Pudelki i my

Każdy ma coś tam w życiu, że mamy albo psa, kota, chomika, czy świnkę morską lub jakiego innego zwierzaka w domu. Mając psa rasowego z rodowodem, to niestety jest problem, bo jakieś tam szczepienia, wizyty u weterynarza (oczywiście regularne) no i trzeba jeździć także na pokazy hodowców psów. Wtedy tor przeszkód na czas i mamy potem czempiona. Nie jest ważne, czy to będzie nasz milusiński, ale sama frajda jest na miejscu z tego wszystkiego. Podobnie jest także za granicą, kiedy opiekujemy się i chorym i  psiakiem, czy kotem. Jeżeli podopieczny jeszcze może się ruszać, to wiadomo, że my i on będziemy dbać o zwierzaka.

Wypadek w pracy

Pracujemy, pracujemy i pracujemy…. Opiekujemy się chorymi za granicą, ale sami musimy na siebie uważać, bo nigdy nie wiadomo, co się może stać. Gorzej, kiedy zdarzy się wypadek, czy choroba, to już mamy takie coś, że nawet źle się czując mówimy po niemiecku, ale jesteśmy Polonusami. Dziwne to jest, lecz jeżeli mówią do nas w innym języku, to nam włącza się w głowie automat językowy i jedziemy jak translator. Faktycznie, człowieka można porównać do specyficznego komputera, który reaguje, jak kliknięciem guzika na klawiaturze. Chyba jednak instynkt i mózg jednak współpracują na jednej fali i można w ten sposób kombinować do woli… Chyba…

Przyjaciele i opieka

W zasadzie musimy pracować jako opiekuni w Niemczech, ale przyjaciele nam zawsze pomagają. Zawsze bowiem można do nich  zadzwonić i poprosić o radę, albo chociażby pogawędzić. Lecz jeżeli także są opiekunami z większym stażem, to warto popytać, jak w danym konkretnym przypadku coś wykonać i jak sobie z czymś poradzić? Głupio czasami tak pytać, ale kto nam poradzi, jak nie przyjaciele po fachu? No trochę wstyd, lecz jeśli mamy pytać, to na pewno nie dzwonić do firmy, bo można się tylko ośmieszyć. Lepiej zadzwonić do kumpli po fachu i oni zawsze pomogą. Zresztą my też tak potem robimy, jak mamy już doświadczenie.

Opieka i facet

Różnie to bywa w życiu. Raz my jesteśmy za granicą, a raz nasz partner życiowy, czy mąż. Trudno wtedy pokonać rozstanie, ale jeżeli mamy kontakt telefoniczny, czy internetowy to chociaż na chwilę możemy porozmawiać i wymienić ze sobą słowo. To takie dziwne jest, lecz po powrocie do domu zawsze jest sympatycznie. Nie to, że musimy wiecznie rozmawiać o zapłaceniu rachunków i czy wszystko jest w porządku, albo czy nasze dzieci są zdrowe i nic złego się nie dzieje. Czasem się denerwujemy, jak jedno z dzieci choruje, a nas nie ma i potem się denerwujemy i wydzwaniamy do domu. No cóż, taka jest praca za granicą.

Kuchnia i opieka

Wiemy, że przez żołądek do serca, więc starajmy się jak najlepiej pracować na Stelli, a właściwie gotować, by zaskarbić sobie sympatię naszych podopiecznych. No wiem, są tzw.”gotowce”, czyli jakaś pizza, albo inne bzdety, ale np. ja zawsze preferowałam kuchnię polską, by pokazać jak wygląda nasza kuchnia. Także uczyłam się kuchni niemieckiej i przez to mam do dzisiaj przepis na ciasto orzechowe. Jest bardzo łatwe w przygotowaniu, bo wszystko się wrzuca do miski, miesza i wkłada się do piekarnika. No i tyle. Nawet nie wiedziałam, że to taka prościcha. No i tak to bywa, bo ja jak to ja pokazałam, jak zrobić polski bigos i było pełne zaskoczenie. Nawet rodzinka się najadła i słoik wzięła do domu.

Piękna kobieta

Nieważne, czy jesteśmy piękne z urody, czy piękne od środka, to chyba warto zwrócić uwagę na nasze atuty. Przecież będąc opiekunką w Niemczech różnie możemy być postrzegane. Pierwsze wrażenie zawsze jest najważniejsze i warto być sympatycznym i wysłuchać, co rodzina od nas wymaga. Także, jeżeli musimy się opiekować mężczyzną, czy kobietą, to uroda też robi swoje. Kobiety jakoś to potrafią zrobić pomimo nawet wieku i świetnie sobie dają radę. Kwestią jest sposób pracy i w nią zaangażowanie. Bo jeśli pracujemy po ludzku i staramy się zrobić to dobrze, to na koniec zapewne chociaż dostaniemy oprócz  pieniędzy pochwałę za naszą ofiarę w pracy i podziękowanie.

Modeling i praca

Bycie modelką nie jest takie łatwe, jak się wydaje. Zaczyna się początkowo niewinnie. Wiadomo casting, wybieg i wydaje nam się, że chwyciłyśmy Pana Boga za nogi. Ale nie zawsze możemy się wybić i wyjechać do Mediolanu lub Paryża. Spadamy wtedy na ziemię i szukamy innej pracy, by przeżyć. Mamy jednak możliwość wyjechać do Niemiec i pracować w innej branży, czyli jako opiekunka ludzi starszych. Potem dowiadujemy się, że należy znać język, chociaż w stopniu komunikatywnym, testują nas w agencji pracy i zastanawiamy się, czy to nie jakaś ściema. Ale sprawdzając wszystko i będąc pewnym, że firma jest w porządku, to wyjeżdżamy, a potem to już nasz problem.

Kontakt z chorym

Nie wiem, jak to  inni robią, ale mnie się raz udało i wyszło dobrze. Co prawda były dni, że obie baby nie miały humoru i robiło się trochę gęsto w powietrzu i w zasadzie nie można było wytrzymać momentami. Ale po chwili wszystko było w porządku i potem po roztrzygnięciu sprawy wszystko przyszło do normy. Ciekawa jestem, jak innym opiekunkom to wychodzi? A może jest to tak, że kobiety jakoś ze sobą niby współgrają, a czasami się kłócą. Pewnie jest to chyba uzasadnione hormonami i opieką, ale w sumie musimy mieć kooperację wzajemną i chyba zawsze jest ważne, by jakoś sobie radzić z dwóch stron.

Jesień i ogród

Jesienią niestety musimy brać się nieźle do roboty. Nawet będąc opiekunką trzeba wygrabić liście i uporządkować rośliny na grządkach. Nie zawsze nam się chce, jeżeli mamy do roboty oporządkowanie chorego, sprzątanie domu, pranie i jeszcze do tego ogródek przydomowy. Jak to nam się udaje, to w zasadzie nie wiem? Ale niestety trzeba, bo chory pomimo tego, że leży, czy też chory i chodzący chce, byśmy to wykonali w miarę naszej możliwości. Jest często tak, że jeśli chory jeszcze może chodzić, to wychodzi z nami na zewnątrz i mówi, co mamy robić? Dla mnie jest to cenna wskazówka i dla ogrodu i na przyszłość.